Klaudia Osm5 lat temu
Niestety nie mogę polecić tego gabinetu. Córka była kilka razy z chorym zębem. Plus był taki, że dostaliśmy szybki termin, a ząb bolał i musiała czekać na wizytę biorąc leki przeciwbólowe. Ma 8 lat, więc było ciężko. Niestety ząb został tylko zaleczony prowizorycznie, ponieważ córka nie chciała otwierać buzi, a raczej nie mogła znieść wiercenia. Kiedy umawiałam się na wizytę prosiłam by lekarz był przyjazny dzieciom i miał cierpliwość oraz odpowiednie podejście. Pani recepcjonistka zapewniała, że lekarz zna się na rzeczy i na dzieciach. Niestety to nie była prawda. Nasz stomatolog był zdziwiony, że córka sama z siebie nie chce otworzyć buzi. W ogóle nie miał podejścia, nie potrafił z nią rozmawiać. Właściwie w ogóle do niej nie mówił, tylko do mnie - o ile o coś zapytałam. Ja wiem, że współpraca z dzieckiem czasami po prostu nie jest możliwa, jednak tutaj córka bardzo chciała pomocy - bolało już kilka dni - tylko bez złapania kontaktu z dzieckiem trudno się spodziewać z nim współpracy. Generalnie ząb był tak zniszczony, że należało szykować się na usunięcie. Więc pytam lekarza, czy trzeba usunąć i czy to będzie dobre, bo nie wiadomo czy ma zawiązkę zęba stałego. Na co lekarz mówi: ale czemu nie wiadomo? Zaraz zobaczymy. Po oględzinach uznał, że ma i w razie co można usuwać, ale postara się zęba ratować.
Koniec końców jakoś udało się zęba oczyścić i założyć opatrunek z goździkiem, który przyniósł ulgę, ale nie na długo. Przy kolejnej wizycie, stomatolog oczyścił znowu zęba i założył plombę. Wydawałoby się, że wszystko jest OK, dziecko zadowolone, kolorowa plomba - można spokojnie żyć. Niestety NIE! Bo po kilku tygodniach ząb znowu bolał! Na wizytę do tej przychodni już nie poszliśmy. Miałam dość. Poza tym córka powiedziała, że tam już nie wróci. Udało mi się cudem znaleźć termin gdzie indziej i kolejne czekanie.. Które znowu opłacone zostało środkami przeciwbólowymi... okazało się, że weszło zapalenie i znowu nic z tego, bo przy zapaleniu nic nie można zrobić. Rozumiecie? Ząb z plombą, niby wszystko dobrze, a ta plomba się POLUZOWAŁA! Pytanie jak nowiutka plomba utwardzana światłem mogła się poluzować???
Nowa Pani stomatolog (zupełnie inny gabinet stomatologiczny) powiedziała od razu, że na początek musi być zdjęcie rentgenowskie tych ząbków, bo ona bez zdjęcia nie leczy. Mówiła, że nie wie czy jest zawiązka stałego, czy można usuwać i w ogóle że bez tego nie zaczyna nawet współpracy z dziećmi przy tak poważnych sprawach. Po dokładniejszym przyjrzeniu się i zdjęciach "leczonego"
zęba wyszło na to, że wokół plomby nadal jest próchnica. O czym to świadczy? Ano o tym, że pan stomatolog założył córce plombę na (prawdopodobnie) niedokładnie oczyszczonego zęba. Nie był zbyt cierpliwy, poczyścił ile się dało, narzucił dla picu i po sprawie. Czy muszę wspominać, że to dla dziecka był ogromny lęk i stres? Termin był szybki, ale cała kasa poszła w błoto, a córka bała się kolejnych wizyt gdziekolwiek.
Na szczęście nowa pani stomatolog z zupełnie innej przychodni założyła córce opatrunek z czymś leczniczym "na chwilę", dopóki nie zrobimy zdjęcia i kazała wrócić ze zdjęciem. Stwierdziła, że pewnie niewiele da się zrobić, ale musi mieć zdjęcie by wiedzieć co dalej decydować. Już sam ten opatrunek był tak porządny, że córka się nie skarżyła przez dłuższy czas, a były to wakacje, Pani stomatolog miała urlop i trochę się naczekaliśmy. Nic się nie działo. Zdjęcie wykazało ogólny wygląd zębów i wszystkie zawiązki zębów stałych. Udało się założyć nową plombę, a córka jest zachwycona nową dentystką. Minęło już kilka ładnych miesięcy i wszystko jest OK.